{ scrollbar-face-color: black; scrollbar-shadow-color: gray; scrollbar-highlight-color: gray; scrollbar-3dlight-color: black; scrollbar-darkshadow-color: black; scrollbar-track-color: black; scrollbar-arrow-color: #75687d;}
Ostatnimi czasy moje życie nabrało większego tempa, nie wiadomo, czy się martwić, czy cieszyć, bo właściwie to wszystko zmierza ku dobremu. Potworny brak czasu, pisanie pracy... Przynajmniej w górach leży jeszcze tona śniegu, która ma tydzień na to, żeby stopnieć :)


Wróćmy jednak o ponad tydzień wstecz, do Krakowa, kiedy to w pewną sobotę paskudnie namówiłam Wojtusia, żeby zrobił sobie małe wagary... :) I postanowiliśmy pozwiedzać znowu nieco okolicę.
Tym razem padło na Płaszów. Jakiś czas temu oglądaliśmy Listę Schindlera, toteż pojechaliśmy w poszukiwaniu miejsc z filmu.






Krzesanica? :)


Dość oryginalne miejsce.












I widoczny z tyłu Kopiec Kraka.





Zdjęcie z serii Hemli na krawędzi :)





I Wojtuś oczywiście biega po okolicznych kopczykach... :)








Z wiatrem we włosach :)





I drugi kamieniołom.


I teraz zupełnie inne klimaty...




Ekhm... Woda tak dobra, że w Krakowie pije się herbatę z firankami... Kto pił, niestety wie o czym mówię... :P





Zapomniał kluczy :)









I wiosennie na plantach :)








Po małej ulewie... :)




Wymoczki :)




I na koniec, taki o zachodzik.


Może jeszcze parę słów i zdjęć o koncercie Riverside...
To był mój drugi koncert w Studiu i jednocześnie drugi koncert Riverside. Wojtusia pierwszy :)
Oczywiście jak dla mnie koncert oczywiście z klasą. Riverside świetnie zaprezentowali nowa płytę, która jak najbardziej się na koncertach sprawdza, w szczególności pierwszy kawałek, który jednocześnie rozpoczynał koncert wraz z "pierdolnięciem" :) Nie zabrakło oczywiście starych, lubianych kawałków. Dla mnie zaskoczeniem był usłyszany na żywo 02 Panic Room.
Nie wspomnę nic o supporcie... Może poza tym, że był raczej średni :)

A teraz czas na parę zdjęc, niestety zrobionych telefonem. Aparaciku wnieść nie mogłam i musiał zaczekać sobie w depozycie. A szkoda :)













Tyle :)
Name:

Komentarze:

27.04.2013, 15:06 :: 83.5.37.4
hemlighet
Marku: V tom, ktery je na fotkach asi ne, je tam moc křehko (nevim jestli se to taky rika jako v polstine :) ). Ale nekde v okoli je stena, ktera se jmenuje El Pułkownik a tam lide patrne sphlaji - http://static3.blip.pl/user_generated/update_pictures/2346771.jpg. Ale toho jiste nevim, protoze jsem tam jeste nebyla :)

25.04.2013, 23:12 :: 147.229.220.241
Marek
Pekne foto, chcem sa opytat tam v tom lome sa asi neda liezt ci?:)

23.04.2013, 22:06 :: 188.117.133.137
hemlighet
No niestety. Taki już chyba "urok" dużych miast :) Pod względem śmieci nic nie przebije chyba Sosnowca...
A Kraków jest faaajny :D
Tak, Wojtusiu. Pierwszy i nie ostatni, ja Ci to zapewniam. Pamiętaj o tym, co Michał mówił :)

23.04.2013, 21:03 :: 176.115.29.204
Wojtuś
Niby tyle zajęć, a tutaj jakaś relacja powstała:P
Jest w Krakowie trochę fajnych miejsc. Jedno mam za domem - Las Wolski z wieloma atrakcjami, którego jeszcze nie zdążyłem dokładniej poznać:-)

Jak zwykle ładnie zdjęcia:-)
Nie dodałaś tylko, że to był mój pierwszy koncert...
... w życiu:P

23.04.2013, 19:32 :: 80.54.8.2
joannacora
Są, są:) Tylko z reguły jak fajne to zaniedbane i zaśmiecone. Ot taki krakowski niechlujny zwyczaj;/ (patrz. Zakrzówek, Krzemionki, Łąki Nowohuckie, Teren pomiędzy Skawina, a Tyńcem i wiele innych)... Niestety.

23.04.2013, 17:01 :: 155.158.171.239
Olus
kurcze, nie wiedziałam, że w Krakowie są takie fajne miejsca ;)

23.04.2013, 12:48 :: 77.253.11.244
joannacora
Lubię Płaszów:) I okolice Tyńca też, tylko tam nieco głośno od A4. Btw fajne wymoczki na tle Poczty Głównej

23.04.2013, 11:49 :: 94.231.5.6
mysz
zdjęcie z serii "na krawędzi" - groza : D