{ scrollbar-face-color: black; scrollbar-shadow-color: gray; scrollbar-highlight-color: gray; scrollbar-3dlight-color: black; scrollbar-darkshadow-color: black; scrollbar-track-color: black; scrollbar-arrow-color: #75687d;}
Dlouhy weekend, yeah. Bo pierwszym kolosie, który poszedł gładko, odreagowywując z kawą na Koszutce przegapiłam chyba z dwa albo trzy autobusy, które miały dostarczyć mnie na dworzec tymczasowy. W końcu, wznosząc swoje cztery litery nie wiedziałam, że zamierzam przegapić również czwarty.

W Katowicach wieje-jak-chuj. Nie wiem dlaczego. Jest nawet jedno takie miejsce ( koło spodka, konkretnie podążając w stronę ronda z przystanku na Uniwersyteckiej ), z którego wywiewa jak na Babiej Górze, bez kitu. Kto mi nie wierzy, polecam pojawić się tam koło 16.

A więc. Pozbierawszy się, przytoczyłam się na przystanek w oczekiwaniu na autobus 0, który rzekomo miał mnie dowieźć pod sam dworzec. Olałam sprawdzoną 600-tkę, bo nie chciało mi się pruć przez światła.

Co z tego wyszło? Autobusu oczywiście, nie było ( może nad tymi zawierającymi zero w swoim numerze ciąży jakies fatum?! ). Spojrzałam na rozkład, żeby dowiedzieć się, że gdyby jednak przyjechał, wywiózłby mnie w podejrzane tereny. Chcąc czy nie chcąc, poszłam więc na tramwaj.

Przystanku nieopodal dworca tymczasowego oczywiście nie ma. Miałam do wyboru wysiąść na Rynku i zabłądzić, albo na Placu Miarki i toczyć się w dół. Oczywiście, wybrałam opcję drugą.

Tymże oto sposobem dotoczyłam się na dworzec, odziwo nie stojąc w kolejce po bilet i w końcu, z 15-minutowym opóźnieniem grzałam się w pociągu do Żywca. Warto dodać, że przez cały ten dzień nie odrywałam się od 'Wszystko za Everest'. Połknięta w dwa dni, wszem i wobec polecam.


Czechowice. Cisza. Dużo ciszy. A Kaniów? Tam to dopiero!

Kaniowski cmentarz stał się głównym ośrodkiem towarzyskim, na te parę dni. Te same babinki, które do siedzenia w autobusie dobiegają w pięć sekund kursowały po wodę częściej niż ja. Jedna nawet rozpoczęła ze mną rozmowę 'Tyle roboty, że co chwile muszę jeździć i poprawiać. Jakby to było na jutro, to by było o wiele łatwiej.' Uśmiechnęłam się tylko blado i pomyślałam ' To dlaczego nie zacząć w niedzielę?'

Problem w tym, że w Kaniowie co roku nieoficjalnie organizowany jest konkurs na 'najpiękniejszy, najbardziej lśniący i pachnący grób'. Jak osiągnąć efekt pachnący, nie mam szczerze pojęcia. Podobno wyniki takiego konkursu przydzielają daną ławkę w kościele i załatwiają miejsce w kolejce po 'opłatek'. 


Były wesołe Czechowice, poruszony Kaniów, niech będzie teraz Bielsko. Zakorkowane Bielsko.

Na tzw. Pigalu palą się znicze. Wnikliwie poszukując krzyża znalazłam tylko zdjęcia kurczaków. Dosłownie. Zapalać znicze kurom? Dlaczego nie!


Tak poza tym, zaplusowała u mnie Grawitacja. Brawo za fajny wystrój - szczególnie podłoga przykryta liśćmi ;) Od wczoraj tylko myślę - jak oni to zamierzają posprzątać? ^^


A na koniec coś w ramach porannego pstrykania :






Wesołe jajko.







Uhm...






No i Uhm... wersja alternatywna ;)



Name:

Komentarze: