Takie mają nurki
19.10.2010 :: 22:23 | Link | Komentuj (0)
Day by day... płynie sobie moje nowe, życie studenta.

Korzystając z okazji i przerwy pomiędzy codziennym niemalże rytuałem komentowania fryzur w m jak miłość, a spoczynkiem pod postacią snu, w który zapadam zadziwiająco szybko, postanowiłam podzielić się doświadczeniem zdobytym podczas tego niewielkiego okresu czasu.

Chociaż mamy wtorek, ten tydzień odznacza się jako pełen wrażeń. Nie czekałam co prawda 1,5 na otwarcie  dziekanatu, ale za to udało mi się być na ćwiczeniach z języka staro-cerkiewno-słowiańskiego.

Tym razem nikt nas nie pytał, czy zajarzyliśmy rosyjskie literki. Nikogo nie obchodziło, że nasze kserówki nadają się tylko do interpretacji "co poeta miał na myśli", bez rozumienia dokładnej treści. Padały za to bardziej zaskakujące pytania.

Zazwyczaj dość łatwo i chętnie przyjmujemy komplementy, które świadczyć mogą o naszej kompetencji wyższej, niż przeciętna. Ale... dlaczego studentów pierwszego roku traktuje się, jakoby byli co najmniej na trzecim?! Jeśli chodzi o gramatykę, proszę o gimnazjalne traktowanie.

Nasz cudowny system edukacji nie przewidział tego, że gramatyka może się jeszcze komuś na cokolwiek przydać. że zapomnimy, że istnieje coś takiego jak rodzaj przymiotnika i rozewrzemy szeroko gęby, kiedy ktoś nas o coś takiego spyta. Tym bardziej, na ćwiczeniach z ućitelem, który jednym okiem patrzy na drugą, a drugim błądzi gdzieś po szóstej i wydaje się, jakoby nadal żył w przekonaniu, że calą podstawówkę uczyliśmy się rosyjskiego.

Cóż poza tym? 

Odprężenie. Może to dziwne, ale dokonuje się ono na przedmiocie kierunkowym - czeskim. Dzisiaj np. zostaliśmy wyznaczeni, do namalowania naszego pokoju. Miło wiedzieć, że Minister Edukacji przewidział zajęcia rozwojowe też pod takim kątem, aczkolwiek szczerze - wolałabym malowaniem zająć się na ulubionym scs. Nawet, jeśli miałyby to być bryły cyrylickiego alfabetu.

Odchodząc nieco od tematyki zajęć, po dwóch tygodniach porządnej walki z własną silną wolą, przestałam opierać się urokom IKEI, przejeżdżając dwa razy dziennie obok. Wczoraj, spojrzały na mnie pierniczkowe świeczki. Dzisiaj, zielony świecznik ( bo kto to widział świeczki bez świecznika?! ). Zatem, boję się jutra.


W naszym studenckim mieszkaniu, panują raczej naukowe klimaty. Wyzwany został już Sokrates i to niejednokrotnie, zarzucano mu brak doświadczenia w macierzyństwie. A żeby tego było mało, my, studenci zmuszeni jesteśmy do słuchania symfonii. W poniedziałek, co do zegarka o 7.29 rano. 


Naukowym nastrojom nie sprzyja niestety często poprawność merytoryczna. Ja, Katarzyna wypowiedziałam dzisiaj w celu dokładnego opisania co to jest skafander, że 'taki mają nurki'. Jak na studentkę filologii zostało, nieprawdaż?


Pragnę opisać jeszcze krótko nowości kulinarne. 
Hit 1# handmade hamburgerki z nadzieniem mexicana z kerfura i bułką za 15 gr 
Hit 2# zupa dnia z wszystkiego ( pomidorowa, znaczy się ) z ikei + bułka za 1,50 zł ( zestaw głodny student )
Hit 3# hot dog ikea z pożywnymi dodatkami, który jest wielki duchem


Myślę, że to nie wymaga komentarza. Auwiedersehn!





Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: sxc.hu