{ scrollbar-face-color: black; scrollbar-shadow-color: gray; scrollbar-highlight-color: gray; scrollbar-3dlight-color: black; scrollbar-darkshadow-color: black; scrollbar-track-color: black; scrollbar-arrow-color: #75687d;}
Niemoc. Uczucie dziwności. Dzień, w którym zasypiam w tramwaju i przypadkowo nadeptuję ciężkim buciorem jakąś panią ( ubieram glany, żeby mocniej trzymać się podłoża ). O czym to świadczy? Że dziś kolejna piekielna niedziela!


Ta w sumie zaczęła się dość miło. Późno, ale w miarę przytomnie. Nie zmienia to faktu, że nadal była dziwna. Roztopiłam kawałek patelni. Nie potrafię wyjaśnić tego zjawiska, ale olej zrobił się... brązowy! I śmierdzący. Takie rzeczy tylko w niedzielę.

Jest godzina 18.43. Dopadł mnie już egzystencjalny bezsens i myśli o tygodniu nie do przebrnięcia. Bite 4 dni! W ramach poprawy humoru biorę się z stertę zdjęć i kontynuuję moją misję 'układania i wywoływania'. Jutro odbieram kolejną porcję. Tym razem szaleję - jest ich nie 8, lecz 17. Kupka zdjęć rośnie, a ja popadam w uzależnienie - to wyjaśnia właśnie ilość zdjęć, które wywołuję za jednym razem. Zastanawiam się jedynie, kiedy ludzie z saturna zaczną wywracać oczami na mój widok i pytać - dlaczego akurat 8?!


Zdjęcie na dzisiaj nie jest ambitne - powszechnie mówi się bowiem, że w niedziele się nie pracuje. Toteż, koszutkowskie gołębie, które również wyznają tą zasadę.






Poza tym, nawał sprzętu narciarskiego i akcesorii wywołują u mnie wypieki. Wypatrzyłam nawet znowu czapkę z czerwonymi rogami, którą muszę mieć przez rozpoczęciem sezonu! Muuuszę!!!111oneoneone



Miłego poniedziałku więc :)






Name:

Komentarze: