{ scrollbar-face-color: black; scrollbar-shadow-color: gray; scrollbar-highlight-color: gray; scrollbar-3dlight-color: black; scrollbar-darkshadow-color: black; scrollbar-track-color: black; scrollbar-arrow-color: #75687d;}
Ostatni czas upływa nam dość... aktywnie!

Przede wszystkim: wspinaczka. Mój zakręcony na punkcie łażenia w pionie Narzeczony wyciągnął mnie w zeszłym tygodniu w skały... 4 razy!





... a ja zdążyłam się na nie co najmniej 2 razy obrazić :) Nie puszcza, nie puszcza... Ale w końcu puści :)



A tak walczę z arachnofobią na zakrzówkowych skałach. Jebadełko służy brzydko mówiąc... do jebania :)

A poza tym... Udało się wykorzystać przy okazji jeden całkiem ładny zachód słońca pod względem fotograficznym :)















Najtrudniejsza IV w naszej karierze. Porównywalne byłoby wysmarowanie łap olejem i pójście się wspinać... :P


Poza tym toczę zacięty bój z przędziorkiem i oboje walczymy z czymś w stylu przewlekłego przeziębienia... Ale to nic, to nic! :)


A o odwiedzinach u Lubomira... Następnym razem :)




Name:

Komentarze:

09.07.2013, 00:54 :: 80.242.33.234
Marek
Celkom pekne skaly vyzeraju :) ake obtiaznosti leziete? ak by si mala prilezitost ist na Slovensko tak urcite neprehliadni Sulov, je tam velmi pekne lezenie :)