Noł lajf
28.11.2010 :: 20:57 | Link | Komentuj (3)
Kolejna niedziela. Byłaby całkiem zwyczajna, gdyby nie fakt, że zdążyłam już przeczytać sporą część trzech całkowicie odmiennych pozycji ( dwie z nich łączy czeskie pochodzenie ), oraz poduczyć się nieco języka szwedzkiego. Dobrym znakiem jest fakt, że umiem liczyć do stu ( z drobnym przypomnieniem liczby trzydzieści, która nijak nie potrafi wbić mi się w pamięć ), oraz przerabiam zaimki. Tak, wiele zaimków. Nie jeden. Przykrym faktem jest, że do przerobienia mam kolejny tekst z jakże cennego języka staro-cerkiewno-słowiańskiego i nijak nie potrafię go rozszyfrować. po prostu... fail?

Zaczynam chodzić podirytowana. Nie pomaga mi czytanie o andyjskich huraganach w książce Ostrowskiego. Trzymam na czarną godzinę grudniowy numer npm, bo cholera - ja chcę w góry!
Dawno nie uraczyłam Was żadnymi górskimi zdjęciami. A - warto zauważyć - spadł śnieg. Należy wobec tego niezwłocznie udać się nawet na znany górski szczyt i uwiecznić go, w tej jakże pięknej porze roku. A poza tym, podobno najlepsze dalekie obserwacje obserwowane są właśnie - w grudniu!

Nic moc - tym razem niestety tylko ja i jakiś tam mój zamysł, o ile można go tak nazwać - twórczy.

Nashleda! ;)










Psst! Zbliża się mój wielki dzień ;)






Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: sxc.hu