{ scrollbar-face-color: black; scrollbar-shadow-color: gray; scrollbar-highlight-color: gray; scrollbar-3dlight-color: black; scrollbar-darkshadow-color: black; scrollbar-track-color: black; scrollbar-arrow-color: #75687d;}

I po zamieszaniu. Ostatnia część przeprowadzki za mną, nie licząc zwożenia do Krakowa górskich ciuchów. Nawet nie zdawałam sobie, że mam aż tyle rzeczy! Na szczęście nasza meblościanka dzielnie zmieściła wszystko, co zwiozłam. Jestem z siebie i z niej dumna :>


A tymczasem chciałam zdać małe sprawozdanie z mojej balkonowej hemli-zahradki. Na balkonie są już dwie porządne donice obsadzone ziołami :) Na szczęście udało im się też przeżyć ostatnie 4 dni, kiedy to jedynym opiekunem był Wojtuś... Co to będzie, jak opuszczę je na prawie dwa tygodnie?!!

Efekty już za to widać:



Rukola! Wysiana w poniedziałek, dzisiaj z samego rana w takim stanie cieszyła moje oko. Nie spodziewałam się aż takich postępów :)




Największa - rzodkiewka.




Szpinak też ładnie rośnie :)




I coś nie z nasionek - truskawka, czyli prezent, który pięknie ozdabia mój ogród :) nie mogę się doczekać owoców!

Poza tym kiełkuje mi prawie wszystko: pietruszka, szczypiorek, oregano i ostatnio dostrzeżony tymianek. W końcu dzisiaj zaświeciło słońce - pozostaje więc tylko ganiać koło doniczek z konewką :)


A Tatry coraz bliżej... :) Plany zaczynają mi się bardzo podobać. Wygląda na to, że mam w tym roku fuksa :)


Name:

Komentarze: