{ scrollbar-face-color: black; scrollbar-shadow-color: gray; scrollbar-highlight-color: gray; scrollbar-3dlight-color: black; scrollbar-darkshadow-color: black; scrollbar-track-color: black; scrollbar-arrow-color: #75687d;}
,,...What a beaufitul day!'' to pierwsze słowa, które słyszę po przebudzeniu. Tak, Bono przypomina mi, że idę dzisiaj w góry. Otwieram oczy, kompletnie ciemności, słychać wiejący wiatr... Cholera jasna... Kto wpadł na pomysł, żeby wstawać o tej porze?!

Tak. To byłam ja. Lenistwu mówię dość i wstaję.

Dwie godziny później w pełnym słońcu melduję się na szlaku. Dziś w planach mam wyjście "kondycyjne", które ma przywrócić równowagę mojemu organizmowi po ponad tygodniowej diecie Be-Powerowej. Jak dobrze jest się znowu nieco zmęczyć!

Opłacało się śledzić mądre prognozy pogody. Dzisiejszy dzień właśnie taki miał być : idealny. Na dobry początek dnia witam się z Beskidzką Królową ;)





Narciarze są dzisiaj jakoś wyjątkowo rozmowni. Swoje dwie deski zostawiłam w domu... I nie wiem kiedy po nie sięgnę. Zapewne jeszcze w tym sezonie ;)

Okazuje się, że szlak został przetarty, ale przez... narciarzy. Świetnie. Zapadam się po kolana, po krótkim odcinku decyduję się, że zabiorę nieco stoku. Jest lepiej.




Stok swoją drogą, a ja niestety swoją. I znowu dreptam wpadając co chwilę w nieco głębsze dziury.

Moje męki nie trwają długo - ani się obrócę, a już jestem na Miziowej.

I moje ulubione foto z tego wypadu :









Koło schroniska nawet nie ma zbytnio gdzie usiąść - nie mogę się doczekać widoków ze szczytu, więc czas ruszać dalej.





Podejście stokiem jest dość nużące. W maju zeszłego roku schodząc z Pilska czarnym szlakiem powiedziałam : obym nigdy nie musiała tędy wychodzić. Pozwolę sobie więc zacytować mądre słowa : "Nie zawsze się nie ma tego, czego się nie chce" :)




Jest grań!





Widok na Diablak. Czasem odnoszę wrażenie, że figuruje on w każdej mojej beskidzkiej relacji O.o


Zza lewej strony wyłania się Hawrań. Pięknie! Przyspieszam tempa, jakoby widoki miały za chwilę zniknąć.





No i Góra Pięciu Kopców. Nieopodal widzę już gromadę krzyży na Pilsku. Czas iść :)







Cel osiągnięty. Widoki cudowne :)


Z miłą chęcią bawię się w mini-przewodnika. Sympatyczna para pyta o tatrzańskie szczyty i inne góry, które widzimy.





W zamian proszę o zdjęcie z moimi ulubionymi górkami :)






Mój różowy termos pozuje :)





Nie mogę się napatrzeć. Z nadzieją, że pogoda pozwoli mi być tam już za tydzień :)





Urocza Faterka ;)





Na szczycie pustka. Schodzić się nie chce, ale w końcu chłód mobilizuje.






Ostatnie zdjęcia robię na Miziowej. I potem już tylko w dół. I tak kończy się mój krótki górski dzień :)




Pearl Jam - Once



Name:

Komentarze:

05.02.2012, 10:12 :: 93.105.74.78
colorless
świetna relacja - przeczytałam z wielką przyjemnością ;) i zdjęcia piękne, nie mogę się napatrzeć zwłaszcza na końcowe cztery ;)

31.01.2012, 00:29 :: 184.105.146.14
Artur
Dobre foty jak zawsze, ale mam nadzieję, że się za tydzień i za dwa nie spotkamy w Tatrach :D

30.01.2012, 20:43 :: 83.5.207.149
PiotrekDz
Miło popatrzeć na taką zimę :)

29.01.2012, 21:33 :: 79.191.86.186
yoda
piękne a 4 fota rewelacyjna !

29.01.2012, 20:43 :: 83.24.229.112
Wojciech
Pogoda wyszukana:)
Superaśna zima, szkoda, że na nizinach takiej nie ma...