Ski jumping!
18.01.2013 :: 23:14 | Link | Komentuj (1)

W tym roku, na dobry początek miałam okazję pierwszy raz oglądać zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. A wszystko dlatego, że miały miejsce... w Wiśle :) Konkurs za miedzą, toż to grzech nie jechać! Dołożyłam więc wszelkich starań, żeby się tam znaleźć i już w listopadzie miałam zarezerwowane bilety.

A tak właśnie wyglądalo tam 9go stycznia :








Cała masa rekwizytów kibica. Ja sama byłam tego dnia tak zalatana, że zapomniałam nawet flagi :)




Trąbili zewsząd... Po skończonej imprezie czułam się jak dawniej po koncertach ;)





Na żywo wszystko wygląda zupełnie inaczej. Lądowanie wydaje się być bardziej ryzykowne :)





Jedyne zdjęcie kibiców z Czechowic. No i co z tego, że nieostre? :)





Rzut na VIPowskie sektory.









A tak właśnie ożywiał się nasz sektor, kiedy filmowała nas kamera :)








I nasz sektor na telebimie, czyli jak w jeden wieczór stać się sławnym :) Dla spostrzegawczych - gdzieś z lewej strony czaję się tam z aparatem :)















Trzymanie podium, hihi :) Ktoś pomyślał, że to tak może wyglądać?








I na koniec mała niespodzianka ;)


Ogólne podsumowanie skoków: mega pozytywnie! Atmosfera świetna, polscy kibice jednak bardzo dają radę. Wisła spisała się bardzo dobrze, temu miastu należał się z oczywistych względów Puchar Świata. Może sprawy organizacyjne nie do końca były przemyślane - bowiem za friko można było obejrzeć te skoki równie dobrze jak z sektorów :) Ale o tym wiedzieli tylko mieszkańcy Wisły :) No i poza tym byli najsympatyczniejsi skoczkowie - Stoch, Simon Amman, Morgi, nawet Schmitt w kasku z Milki. Szkoda tylko, że nie było Adasia :)
Mam nadzieję, że okropnie-beznadziejny pomysł z organizowanie skoków na terenie Stadionu Narodowego stanie się równie kłopotliwy i nieopłacalny jak dach na tymże obiekcie i co za tym idzie - że przez kolejne lata będziemy jeździć na Puchar Świata do niezatłoczonej Wisły. Do przyszłego roku! :)















Diabelskie narty
16.12.2012 :: 16:20 | Link | Komentuj (2)
Czy diabły jeżdżą na nartach?
Pewnie... :)

Grudzień zaskoczył zimą, Koleje Śląskie zaskoczyły hmmm... :), a GAT, czy cokolwiek innego, co obsługuje wyciągi w Czyrna-Solisko zaskoczyło otwarciem tras. Akurat wtedy, kiedy zachciało mi się jeździć na nartach :)

Toteż sezon narciarski 2012/2013 uważam za otwarty. Niestety zabrakło przyzwoitego sprzętu, aby go uwiecznić, pozostają więc tylko zdjęcia z mojego wspaniałego aparatu w telefonie. Producent chwali się, że to całe 5 MPx, co niestety nie przekłada się na jakość. Nie powrócą już stare, porządne SE... :)









Świeży puszek, słoneczko, -10 stopni, mało ludzi... Czegóż chcieć więcej? :)...





...mojej 55-200, która została w domu :(





W stronę golgoty :)




Nasza ulubiona górka z wieżyczką :)





Diabeł-jednorożec :)








(:














Let's skiing!
22.03.2011 :: 16:36 | Link | Komentuj (0)
Kolejne wspominki. Tym razem czas na góry w nieco innym ,,zastosowaniu'', a mianowicie narty ;)

Tegoroczna zima, a raczej jest deficyt nie był przychylny w tym sezonie dla narciarzy... Toteż najzwyczajniej niestety nie wyjeździłam się. W przyszłym roku niestety nie będziemy już polegać głownie na polskich górach... Ale to w przyszłym roku. Tymczasem parę zdjęć z lutowych nart w Szczyrku oczywiście ;)



Widok na trasę czerwoną, Suche.




Wzbijamy się wyżej, Hala Skrzyczeńska.




I Małe Skrzyczne. Z GATem wyżej nie wyjedziemy :)





Suche.




Czerwona trasa z Hali Skrzyczeńskiej do Suchego,a nawet i do Soliska.




I na zwieńczenie dnia - Golgota :) Widoczność jak widać niemalże żadna, ale warunki na szczęście były dobre ;)

A więc... Byle do następnego sezonu!














Let's skiing!
30.12.2010 :: 14:40 | Link | Komentuj (0)
Po chwilowej pogodowej niedyspozycji na termometrach słupki rtęci ponownie obniżyły się - na naszą korzyść :) Zima ponownie zaczęła przypominać zimę, Warszawiacy zaczęli narzekać na polską "Syberię" i robić sensację na miarę tegorocznej majowej powodzi - bo przecież, w Polsce zima się nie zdarza ;))

Południe, a dokładniej pewna jego część zamiast narzekać i siedzieć w domu... jedzie na narty! Toteż uczyniliśmy wczoraj :)

Tym razem naszym celem były Juliany - niestety nie całkowicie otwarte, z racji tych okropnych roztopów. Zabrakło 9-ki i naszego ulubionego iście diabelsko stromego odcinka, którego nie wypada przejechać inaczej aniżeli na krechę. Ale to nie przeszkadza - w tym roku zapewne nieraz jeszcze nim zjedziemy ;)

Zaczęło się od Białego Krzyża. Jest to bowiem chyba najlepsze w okolicy miejsce do nauki jazdy ;)

Zdjęcia co prawda może nie są przejawem zajebistości - byłam zdana na mój telefon po tragicznym wypadku, który ostatnio przydarzył się mojemu staremu pstrykaczowi.


A więc : Biały Krzyż i piękny, zimowy poranek :) Z pogodą znowu mamy fuksa :)








Biały Krzyż jednak dość szybko się znudził, a naszym dzisiejszym celem miały być jednak Juliany.





Fail mojego telefonu. Ale przynajmniej widać dobrze, jak było ;)






Wyjeżdżamy wyżej... I naszym oczom ukazuje się piękny widok, doliny toną w mgle/chmurach, a my mamy piękne słońce :)





No i my :) Niestety jeden mój róg się schował :(




A oto 10-ka, której nie próbowałam. Ale podobno była koszmarna ;)




Odnośnie warunków : nie mogę powiedzieć, że były złe. 8-ka była utrzymana dobrze, ale ją generalnie dobrze jest utrzymać. Odnośnie Golgoty, którą wczoraj też wypróbowałam - oprócz oblodzonego początku, fragmentami było dobrze - ktoś się chyba wziął za nocne naśnieżanie ;) Szkoda tylko zabójczych fragmentów lodu, który przypomniał mi o tym, że należy znowu naostrzyć narty.

Nie obyło się oczywiście bez przygód, tym razem w drodze powrotnej ;) Jak się okazało, podczas jazdy samochodem można zgubić... buta narciarskiego!


A teraz... let it snow! ;)
















Naaarty!
17.12.2010 :: 22:48 | Link | Komentuj (0)
Tak, proszę Państwa! Dzisiaj właśnie było dane nam rozpocząć sezon narciarski 2010/2011 :)
Niezwykle wcześnie? Tak właśnie! W tym roku bowiem wreszcie pogoda postanowiła zrobić przysługę wyczekującym narciarzom i zesłała porządny śnieg nieco wcześniej, niż dopiero w styczniu. Dlaczego tak nie może być co roku? :)

Mniejsza z tym. Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem były również warunki ( wybraliśmy się do Czyrnej ), które z reguły jednak... nie zachwycają. Szczerze - nie pamiętam, kiedy ostatnio w Szczyrku można było przejechać się świeżo wyratrakowanymi trasami bez obawy, że nagle bez spostrzeżenia wyłoni się jakaś dość znacząca mulda i przykładowo pochłonie jedną z twoich nart... Wielki pokłon w stronę GATu, którzy zdaje się, w końcu zaczęli coś robić.

Do pełni szczęścia brakuje nam chyba jeszcze tylko Golgoty i Pośredniego, nie licząc oczywiście nieskończonych kont terminowych i cudownej pogody :)

A tymczasem trochę zdjęć z dnia dzisiejszego ( tylko trochę z powodu problemów stricte technicznych ) :







-Czy ta chata tu stała w zeszłym roku?
Nie, nie stała. W oddali Skrzyczne, piękny poranek :)







Państwo narciarze :) Arturo tylko nie zdążył się uśmiechnąć :)






Hala Pośrednia :)








Ostatnie spojrzenia na Skrzyczne, z parkingu :)



I to niestety na tyle :)





Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: sxc.hu