Uff, jak gorąco!
15.07.2010 :: 23:28 | Link | Komentuj (0)
ImageBanana - IMG_8296.jpg





Ble. Mówiłam, żeby jechać do Finlandii! 
Zaraz, zaraz... To tam też upał...?














Dziekanat - starcie pierwsze.
16.07.2010 :: 22:57 | Link | Komentuj (0)
No cóż.
Notki z reguły, powinny być niezanudzające. Do tego bez byków. Jak jednak stworzyć notkę idealną, nie mając wpływu na kolej rzeczy? Niezwykły więc,  niech będzie stan pisania notki. Ktokolwiek miałby się do niej dorwać.

A więc : w dniu dzisiejszym odbyła się wyprawa pierwsza. Wyprawa, której celem było podbicie i przekabacenie na swoją stronę ( zrobienie dobrego wrażenia, jak kto woli ) obcego wojska, zwanego powszechnie Dziekanatem.

Wyposażyłam się w przeróżne środki, które miały doprowadzić do sukcesu, gromadząc je w białej teczce ( białych rękawiczek niestety nie było ). Zabrałam też pomarańczowe draże. Nadmiar broni, szczególnie słodkiej jeszcze nigdy nikomu na złe nie wyszedł. Prawda? 
Czekała mnie też ciężka fala przygotowań, z samego rana, przyprawiona brakiem czasu. Którego w rezultacie znalazł się nadmiar.

Pojazdy " z półki przewozy regionalne" ( swoją drogą, zawsze intrygowała mnie ta półka ), poprzez powyginane tory, psy z kulawą nogą i rumuńskie afery, dokonywały wiecznych utrudnień. Rekordem było 80 minut. 80 minut w temperaturze 40 stopni w cieniu. Lecz czymże jest 80 minut wobec wieczności?

Po przybyciu, nastąpiła nawigacja mechaniczna. Poprowadziła mnie na bezdroża, gdzie głodne rozrywki dzieciaki wybijały szyby w paskudnych ruderach ( high-educated ) oraz w miejsca spożycia skażonych ryb, które okazały się nawet podobnie pachnieć. Jednym słowem - nic ciekawego.

W rezultacie, cel został osiągnięty. Jedyna rzecz, jaka mi nie wyszła, to pomyłka siedziby dziekanów z dziekanatem. Ale co to za różnica? :)

Po podbiciu celu, udałam się w podróż powrotną, zmagając się ze stopami na siedzeniach, SŁOŃCEM i językiem fińskim. A śląskie "metropolie" poza tęczowymi blokami w sumie nie są takie złe.


Gratuluję cierpliwym dobrnięcia do tego momentu. A fotologowi za możliwość ponownego korzystania z fotosika. 
Dobranoc.














Kissa w liczbie mnogiej
17.07.2010 :: 23:09 | Link | Komentuj (0)
Koty. Cóż za wdzięczne stworzonka. Wdzięczne, jeśli tylko chcą pozować i ustawiać się przed obiektywem ;) 
Tak się składa, że w wyniku ostatnich upałów postanowiłam uwiecznić parę ich minek, które moim zdaniem, wyszły dość interesująco :)


Zaczynamy więc od najmłodszej modelki : Krysia, która cudem dała mi się złapać w kadr przed czmychnięciem w krzaczyska :)
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Kolejną, bardzo chętną kocią modelką była Dżudi :) To ujęcie satysfakcjonuje mnie najbardziej :)
.
.
.
.
.
.
A na koniec : mój uroczy Fido i jego sposoby na upał ;)
.
.
.
.
.
.
.
.
Tyle :) Następnym razem OBIECUJĘ, wezmę się na górki. Nazbierało się trochę zaległości ;)
.
.
.
.


Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: sxc.hu